poniedziałek, 25 lutego 2013

asieśmiaam

jeden z lepszych dni ostatnio :D

nasz (Ja, Gabcia, Olcia, Stella) humor był dziwny, śmiechy ze wszystkiego ja nie mogę xd

ketonal, kebaby, asieśmiaam, kanapka, my wredne, "nie pyskuj", śpiewanie na matmie, super sprawdzian, ahhh <3

wczoraj też nie najgorzej, kościół a poźniej audycja, pozdrawiam Michała hahaha xd


oby tylko przeżyć ten tydzień...




piątek, 22 lutego 2013

start all over.

Dobra, wiem, że miałam długą przerwę, jednak Marty nie przebiję, więc... :D Witajcie znowu. Na pewno nie będę tak regularna w postach jak Olka i Sucha, ale nie będę obiecywała, że będę dodawała co ileś tam dni czy coś, bo wiem, że wtedy nie wyjdzie. Nie dodaję po prostu zbyt często postów, bo mimo, że dużo się dzieje, to nie zawsze chcę coś pisać, czasem nie ma weny.


Tak poza tym to tydzień ostatni był interesujący... ogólnie. I muszę się zacząć uczyć, bo to był taki surwiwal trochę xd
Ale spoko, dam se radę. Gdzieś był taki tekst chyba ;p nieważne. Hymhym no nie wiem co napisać.
Kocham Olcię! Olcia, pamiętaj że możesz na mnie liczyć.

Projekty z fizyki zawsze spoko. Zawsze spoko jest nie robienie ich. I zawsze spoko jest podglądanie rozmów Zuzanny z D.
I pozdrawiam wszystkich, którzy chcą czuć się pozdrowieni :)

I następnym razem napiszę coś, a nie takie nic. Bo dzisiaj to tak już półśpię, więc wybaczcie.
A następny tydzień: sprawdzian z matematyki, kartkówka z biologii, kartkówka i dialog z niemieckiego, kartkówka z hiszpańskiego (o.), może coś z wosu, coś tam z fizyki, czyli ogólnie szkolna rzeczywistość ;>

+chcę wakacje.

torture me

dzięki mami za dzień w domu, przydał się baaardzo:)

obudził mnie telefon, kij ci w masło Michał, chciałam sobie pospać. no cóż, trudno, wstałam, zaczęłam ogarniać wszystko, porządeczki, milion znalezionych rzeczy, na przykład te z LONDYNU, fajnie tak było znowu powspominać:D Gaba, Olka, Marta, możemy tam wrócić:D w międzyczasie ogarniania sluchałam sobie Red Hotów, dawno tego nie robiłam, ale skoro mam ich płytę, to czemu nie. był to bardzo dobry pomysł, naładowało mnie to ogromną energią i dobrym humorem:)

pozdrawiam moją pierdołę, wiem że tego nie czyta, ale niech zdrowieje:D


dziękuję Królik, pozdrawiam:*



i jeszcze piosenka rhcp, jak w tytule posta:


o, i nie prowadze już fbl, follow me on INSTAGRAM :)

bez komentarza:)


piątek, 15 lutego 2013

3.

ahh, to i ja coś napisze, z racji tego ze wczoraj nie miałam czasu wracając do domu dopiero o 18:<

no więc, 14 luty - watentynki, moim zdaniem wymyślone święto, dzień jak co dzień. baaardzo zrównoważony w moim przypadku. rano bolał mnie brzuch - wieczorem już nie. ktoś mnie wkurzył w szkole - po szkole poprawił mi się humor. :)

angielski jeden z lepszych, nie ma to jak przez 1.5 robić jakieś durne kartki o walentynkach, ale zawsze, dużo śmiechu, indianki, hamaki, partie, melanże, pióropusze, FRISBEE (miał być bumerang ale pani Edytce nie wyszło) i takie tam:D

dzisiejszy dzień także bardzo miły, najlepsze edb w życiu, kebaby wszędzie:D i nie chciało mi się biec na autobus więc pojechałam późniejszym, no cóż:D przynajmniej sobie pogadaliśmy:)

polski mi się przypomina:

czwartek, 14 lutego 2013

walentynki?

wiecie, co ja myślę o walentynkach? szczerze pierwsze co przychodzi to pogarda, cynizm i poirytowanie. żal, żenada, wszystko żałosne jak cholera.
tak, to dlatego że nie mam chłopaka, a wszyscy którym jak mi się wydawało na mnie zależy odwracają się, cały czas mówię o chłopakach. pierwsza miłość mojego życia nie mówi mi "cześć" i udaje że mnie nie zna. druga miłość mojego życia mieszka w Szczecinie, trzecia okazała się chamem (chyba z powodu odrzucenia przez inne dziewczyny jak mniemam, biedaczek) a czwarta, ma mnie w dupie. trzy pierwsze totalna przeszłość, czwarta - już nic nie wiem, pesymizm puka do drzwi jednakowoż, nawet nie wiem czy rzeczywiście jest miłością, to może za duże słowo. ale nie będę się zagłębiać.

także już wiadomo, dlaczego nie lubię tego święta. święto - za duże słowo. jest do dupy. i było jakoś przez cały dzień. przyszła Zuza, muffiny te sprawy, było super. ale wyszła, a ja mogłam spokojnie pomyśleć i Olka mnie namówiła na tego posta, i chyba dobrze się stało. 
nie czuję, żeby ktoś mnie kochał, oczywiście nie mówię tu o rodzinie i przyjaciółkach. nie będę pieprzyć że nie potrzebuję miłości, bo jak mówią beatlesi (gówno mnie obchodzi czy dobrze napisałam) - All you need is love i tak, to prawda. dopadło i mnie. i chyba każdą dziewczynę jaką znam. więc adios zakochani, życzę szczęścia, mnie może kiedyś spotka, to wtedy napiszę coś bardziej w stylu "ojakajajestemszczęśliwaomgomgomg" 
a teraz byłam najszczersza jak się tylko dało i... wreszcie coś ze mnie wyszło, to co nie wychodziło od nie pamiętam kiedy. 

sobota, 9 lutego 2013

2.

jak dla mnie, ferie się już skończyły, dzisiaj i jutro ogarniamy lekcje ;/ tak to jest jak się wszystko zostawia na ostatnią chwilę

a więc, podsumuje sobie ferie xd
pierwszy tydzień w miare, początek nie za szczególnie, nie było chęci z nikim wychodzić, ale zobaczyłam pare osób z Dębego, a co:D wtorek trening, mentalny trening, ale zawsze, piątek lodowisko, prawie że "rodzinnie" xd sobota turniej, pogadałam sobie z Bartkiem i Magdą, a potem urodziny Zagórskiej <3 się działo, ale w miare ogarnięcie, nowi znajomi i te sprawy xd

drugi? cały tydzień chora, dzisiaj już mi na szczęście przechodzi. nie dość że non stop katar, bolące gardło, to jeszcze szczypiące oczy. ale jest git, korzystamy z ostatniego tygodnia! poniedziałek i czwartek standardowo w domu, a co, z rodziną też trzeba pobyć i nażreć się pączków. wtorek "lodowisko" z OLCIĄ I ARUSIEM, oczywiście po 30 minutach stania w kolejce znudziło się nam więc poszliśmy do maca, trochę pojedliśmy, i do Arka xd odrabianie matmy zawsze spoko, Ola widzisz, jednak jesteś dobra z matmy:D Kamil nasz informator, hihi. na szczęście w środę mnie wpuścili na lodo, chociaż kolejka też była nie za mała. wczoraj miła domóweczka, bez przypału, ale nigdy więcej XD szkoda że nie zdążyłam się spotkać z Gabcią:< musisz mi wszystko opowiedzieć w szkole! <3

mimo niektórych gorszych momentów(pozdrawiam Marcela) i lepszych (pozdrawiam stare koty, Olkę i Królika), to były to najlepsze ferie w moim życiu! heheszky <3


no cóż, trzeba ogarnać fizykę x3 i biologię, życzcie mi powodzenia:<

niedziela, 3 lutego 2013

powtórka

Mam nareszcie czas, laptopa i dobre połączenie z internetem, więc odezwę się do ludzi, którzy czytają czasem tego bloga. 
Świeżo po przeczytaniu posta Zuzanny, pragnę powiedzieć, że od środy jestem na feriach, prezentacji jeszcze nie zrobiłam, ale zajmę się nią od razu jak tylko wrócę (wracam w środę), od czwartku jestem już na spokojnie w Mińsku.
To co teraz napiszę pragnę aby było przekazane Arkowi: z kabanosem nie wyszło. 

Przyjechałam w środę. On wyjechał wczoraj. Brak pożegnania, w sumie czego się spodziewałam, ja byłam na stoku, on siedział w pokoju. Wstał na tyle późno, że nawet się nie zobaczyliśmy rano, natomiast jego brata widziałam. Emocje jeszcze ze mnie nie zeszły, aczkolwiek staram się już o tym nie myśleć i ciągle się besztam za to jaka ja jestem naiwna i głupia (you're so naive yet so - The Kooks, Naive) i tą całą sytuację obrazuje piosenka (nie, tym razem nie kooksi):
I didn't hear you leave
I wonder how am I still here 
And I don't wanna move a thing
It might change my memories

Bo nie chcę nic zmieniać, moje wspomnienia będą, są piękne. Ale nic nie było, może coś się czaiło, ale nie chcę już o tym myśleć.
Najgorsze jest to, że czasem bym się chciała rozpłakać, żęby wszystko ze mnie zeszło. Ale ja nie umiem. Nie da się.
Oglądaliście Holiday? Pamiętacie jak jedna z bohaterek, po zerwaniu, w czasie szukania miejsca na urlop, próbowała się rozpłakać? No to mniej więcej jak byłam sama tak wyglądałam. I nic. Żadnej cholernej łzy. 

Jak wrócę do Mińska to się muszę komuś poważnie pozwierzać. Chętni? Hyhy.

Dobra, to wszystko, przekażcie Arkowi, że z kabanosem nie wyszło. Może u niego lepiej.
+nie mam już kasy na koncie, nie piszcie do mnie żadnych wiadomości typu pytającego. Inne mogą być.
Na prośbę Oli napiszę coś co tam u mnie słychać w ferie :)
Zacznę od tego że jestem na obozie w Brennej i jest mi bardzo dobrze :) 
Bo towarzystwo jest i forma też . Najgorsze  jest to że czuje jak mi czas przepływa między palcami. Zaplanowałam że zrobię coś na obozie a na razie tkwi w zadaniach od pana Kazimierza . 
Gabrysia się do mnie nie odzywa co i jak z prezentacją , ale trudno zrobię jak wrócę.
Za dwie godzinki idę na saunę i to z samymi chłopakami ^ ^ , tak szczyrze nie podoba mi się to