niedziela, 2 grudnia 2012

Dzień 2

Fajny szampon, mam takie pusyste  włosy...

 Siemanko. Jestem Gabrysia, a to mój blog. Hehehe. Nie no, nie będzie takich wstępów. A blog jest nie tylko mój.
~Marta, napisałaś posta brawo. Widzę, że wena twórcza dopisuje. Ups, przy Tobie chyba lepiej nie używać słowa "wena". :D:D

~Ola pisz do mnie na gg nawet jak mnie nie ma, bo bardzo często jestem, tylko nie chce mi się odpisywać, jestem na dole, jestem na imieninach lub jestem na niewidoku. Lub pod prysznicem :D

W dzisiejszym dniu byłam na imieninach u wujka. Zrobiłam ciasto i cynamonki, takie bułeczki, ale jeśli chodzi o szkolne sprawy, to tylko odrobiłam lekcje, zaraz jeszcze muszę zrobić biologię, ale biologia u nas to nie jest przedmiot, to nie jest lekcja, to jest piekło, centrum stawiania ocen poniżej 3 (w moim przypadku tylko 3, jedna jedyna jedyneczka się uchowała i ją poprawiałam, nie zdziwię się jeśli na 3 właśnie ;>)

Jak dobrze, że się zapisują kopie robocze, właśnie przed chwilą niechcący wyłączyłam stronę. I to chyba shiftem. Nie wiem jak to możliwe. Maciek?

Dobra, to chyba tyle na dziś, fajnie, że zdobyłam SP z opracowaniem, znajdowanie lektur u siosrty to moja specjalność :P

Idę nocdobra ;>




19O

To jest właśnie wpis nr 19O . Fajnie, w sumie to przez przypadek zobaczyłam. Wiem, że dawno nic nie pisałam ale nie miałam ani czasu ani pomysłu a ni nastroju na wpis, a jako że uważam iż pisanie codziennie nie mam czasu, nie mam pomysłu tylko po to żeby był wpis jest bez sensu więc nie pisałam. Ale dzisiaj mam chęć, bo miałam dobry weekend... prawie. W piątek dowiedziałam się kilku nie fajnych rzeczy, ale od tego się nie umiera więc będę silna i wytrzymam. W sumie to resztę piątku przespałam, dokładnie od 15 do 1O rano w sobotę... lubię spać. A sobota w sumie była fajna, jakaś taka spokojna nie tak jak zawsze, że musze zrobić 15 rzeczy na raz i w końcu robię tylko 3. Nie tym razem zrobiłam prawie wszystko co chciałam i to bez pośpiechu. I coraz bardziej aklimatyzuję się ze swoim pokojem, ładny jest przytulny, lubię go.
A dzisiaj no cóż jednak niedziela jak niedziela. Wstać o 1O, iść do kościoła, obiad z rodziną a potem leniuchowanie wspólnie lub osobno.

 Teraz robię sobie lekcje i słucham piosenek świątecznych... niestety mnie też już wzięło. Ale jak już  uporam się z biologią i chemią, będę sobie spisywać przepisy na święta.