no więc, 14 luty - watentynki, moim zdaniem wymyślone święto, dzień jak co dzień. baaardzo zrównoważony w moim przypadku. rano bolał mnie brzuch - wieczorem już nie. ktoś mnie wkurzył w szkole - po szkole poprawił mi się humor. :)
angielski jeden z lepszych, nie ma to jak przez 1.5 robić jakieś durne kartki o walentynkach, ale zawsze, dużo śmiechu, indianki, hamaki, partie, melanże, pióropusze, FRISBEE (miał być bumerang ale pani Edytce nie wyszło) i takie tam:D
dzisiejszy dzień także bardzo miły, najlepsze edb w życiu, kebaby wszędzie:D i nie chciało mi się biec na autobus więc pojechałam późniejszym, no cóż:D przynajmniej sobie pogadaliśmy:)
polski mi się przypomina: