Pozdrawiam Cię Areczku, tak póki jeszcze pamiętam :>
Dlaczego wszystko jest takie nudne? Życie w sensie. Dlaczego brak mi jakiegoś wewnętrznego kopa, który napędzałby mnie i dawał siłę na więcej spontaniczności? Dlaczego do k. nędzy jestem taka ześlimaczała? Ojejejej, jak się filozoficznie zrobiło, nie wiedziałam, że tak umiem. :P
Tak, tak zrobiłam tort tęczowy wczoraj wieczorem , a dzisiaj szarlotkę na kruchym, bo zostało żółtek. I wiecie co? Nawet nie mam, do cholery jasnej, czym zdjęć zrobić bo się nie odezwali jeśli chodzi o aparat. Już prawie miesiąc.
Zauważalne o czym ciągle piszę, o czym MY ciągle piszemy - jakie to życie jest beznadziejne, a jakie nieudane wakacje. I w ogóle że wszystko jest do dupy. Ale no kurna mać, tak właśnie jest. Siedzę ciągle w domu, jak jakaś babcia na emeryturze. Jedyne co mnie cieszy to to, że miałam możliwość przeczytania wielu książek. Nikt do mnie nie dzwoni, nie pisze. Stare koleżanki się w ogóle nie interesują, jeśli rozmawiamy to za moją inicjatywą. Mam dość tego, że to ja robię pierwszy krok. One są strasznie denerwujące. I żałuję, że się nie odezwałam do Weroniki po śmierci jej taty, musiało być jej okropnie ciężko a ja nic, siedziałam jak ta dupa wołowa. A teraz stracone wszystko, bo ona się gdzieś wyprowadziła, a ja nie wiem gdzie, nawet moja babcia nie wie. Ciekawa jestem czy nadal będzie chodziła do tej samej szkoły. Jestem żałosna.
Za tydzień szkoła, i wiecie co? Bardzo dobrze.
6.50 pobudka, łazienka, ciuchy, śniadanie, szkoła, PLOTKI, obiad, zajęcia dodatkowe, łoże moje wielkie. Repeat.
To był mój może nieco długi sceptyczny wątek. Ale w rzeczywistości mam dzisiaj dobry humor :D
Chciałam się na siłę wyżalić, tak żeby nic nie zostało za tydzień o tej porze. Ola, zostałyśmy same, Suchar nas opuszcza, co to ma być, ja się pytam? Taaak, wiem. Zawiesza, nie opuszcza.
Okej, wielki smajl na twarz i jedziemy dalej. Trzeba obejrzeć Pretty Little Liars