piątek, 30 listopada 2012

piątek! weekendu początek

ja zła, nie poszłam na hiszpański. ale niestety skończyli u nas prace i trzeba było posprzątać. robię dzisiaj za nianię, jeśli ktoś czytał poprzedniego posta to już wie. powtarzam się.

robię sobie wyzwanie: grudzień miesiącem codziennego pisania posta! nieważne czy będzie mi się chciało czy nie. będę pisała.
dodatkowo biorę się za moją naukę gry na gitarze. mam piosenkę, którą kocham, w sumie nawet nie jedną, i tak fajnie by było sobie ją zagrać nawet jeśli jeszcze minie dużo czasu. ale to + rozmowa z Zuzanną zainspirowały mnie do tego, żeby wreszcie wziąć sprawy w swoje ręce.

trzy razy trzy równa się dziewięć. podzielone przez trzy dalej trzy. nieważne.

Ola mnie zaprosiła jutro na pizzę! pozdrawiam Olę i Anię. czytacie, prawda? przyjdę. mam mało do ogarnięcia na weekend, więc spoczko.

jeju życie jest piękne, chociaż daje w kość. ale w sumie koniec końców zawsze wychodzimy na prostą i zazwyczaj wcześniej niż się tego spodziewamy.

muszę sobie wreszcie maznąć paznokcie na czekoladkę, tak.
to dzisiaj.

moje posty są śmieszne takie niemonotematyczne, chociaż może to dobrze, ale w sumie jak tak sama czytam to, co napisałam, to czasem jest dziwne.

idą święta i muszę mieć sukienkę na Wigilię. ale to się jeszcze pojedzie. właśnie może w przyszły czwartek, bo Zuza stwierdziła, że możemy sobie pojechać na mikołajki :) yesyes
pozdr. :)







czwartek, 29 listopada 2012

potencjalna masakra piłą infantylną

kochamkochamkocham moje piosenki, które sobie ściągnęłam.
kochamkochamkocham rozmowy z Zuzą i Olcią.
kochamkochamkocham wszystkich moich przyjaciół.
kochamkochamkocham dzisiejszy dzień.
kochamkochamkocham jutro <mam nadzieję>

a poza tym to: bolą mnie stopy <pff nowość>, rozwaliła mi się torba. będę chyba chodziła do szkoły w plecaku, bo tylko on jedyny nigdy mnie nie zawiódł. co z tego, że nie jest z jansporta. kiedyś sobie kupię z jansporta. kupiłam sobie cudownie milusi sweter z sową. i gówno mnie obchodzi czy wyglądam w nim grubo. czy nie. jeszcze powinnam kupić sukienkę i dżinsy. ej ta koszula też była ładna.
ale wiecie co, to jest dziwne, bo się nastawiasz na zakupy, ale jest tak, że się łazi po tym CH i tak się łazi i łazi i tak: tyle sklepów, znasz swoje ulubione, ale dalej jest ich dużo, widzisz fajne rzeczy, ale cholera tyle tego noszenia - kurtka, szalik i inne bzdety plus torebka <rozerwana pragnę zauważyć> haha było kupić torbę, tak wiem :D ale nie, serio i wtedy tak jakoś przechodzi ta cała ochota. albo z drugiej strony tyle tego, przymierzasz i we wszystkim wyglądasz źle i dopada cię taki dół, potem już w każdym sklepie jest takie " ale czy będę w tym dobrze wyglądać? nie wieem... i wtedy taka dziewczyna stwierdza, że jej się nie chce tego przymierzać, a może był to ciuch marzeń, w którym wyglądałaby zajebiście? ha? i co teraz?
powiem tak. zakupy są przyjemne, ale są tak nieprzyjemne, if you know what I mean, że ... masakra.
koniec końców jednak apeluję: przymierzajmy, bo może to co nam się podoba i wisi na tym wieszaku, jest takie fajne <a jeszcze jak ma fajną cenę to już w ogóle można popaść w euforię> to przymierzmy tę rzecz, zamiast natychmiast tracić wiarę w siebie i stwierdzać, że "nie, będę wyglądać w tym jak wieloryb" albo "nie, jak to założę to pierwsze co mi przyjdzie na myśl to imię Żaneta" <pozdrawiam wszystkie Żanety> NIE! stop z tym. lepiej się dobić tym, że się w kolejnej rzeczy wygląda źle niż faktem że dziewczyna o gorszej figurze od nas albo dziewczyna której nie cierpimy ma tą rzecz i wygląda dobrze. ładnie bardzo przejechałam na inny temat. chociaż wcale nie, bo przecież dzisiaj byłyśmy w wawie a jak wawa to i ZT, więc jestem bardzo w temacie.
mam prawie-czkawkę i kurcze nie ma mnie kto połaskotać albo postraszyć.
a jutro robię za babysitter. hmm ciekawe...:)

to cześć, pozdrawiam i wiem, że przeczytacie tego posta a jak nie to potencjalnie nie przeczytaliście jeszcze w swoim życiu czegoś dłuższego niż wasz plan lekcji, ale przecież zawsze musi być ten pierwszy raz, hę? :>


piosenka:




niedziela, 18 listopada 2012

dziewięć dni, hę?

Marta więcej.
nie mam weny w moim życiu nie dzieje sie tak wiele jak w życiu Olki żebym pisała posta codziennie, a szkoda. nie mam ochoty robic przeglądu. na nic nie mam ochoty . kark mi zdrętwiał.
chce wiecej muzyki. a wiecie ze przez ten weekend bylam produktywna w strefie zero? normalnie nie zrobilam nic. seryjnie. a nie , przepraszam muffiny zrobilam. smaczne, ale dupa rosnie, juz nie jem.
no ale kakao to chyba musze sobie zrobic. trudno. jakies przyjemnosci muszą być. a i jutro mentalnie musze byc przygotowana na dwie pały. jak ich nie dostane to bede naprawde rozczarowana. hej! karkk. ał!



czwartek, 8 listopada 2012

what a charming night...

...z historią, łączę się w bólu z moją klasą, taak.

byłam dzisiaj doszczętnie ignorowana i zastąpiona kimś kogo bym się zupełnie nie spodziewała. hmmm może nie zastąpiona, ale zamieniona...? nie wiem jak to nazwać. bo to pewnie moja wina, jak zwykle. nie wiesz gdzie jest wina? zacznij od siebie. tak, na pewno.

czekam do 15.11 godziny 12.40, wtedy już się wszystko unormuje. to mniej niż tydzień, dam radę.

a teraz idę, na łóżku czeka na mnie interesująca, intrygująca i ... darujmy sobie to. czeka na mnie podręcznik i zeszyt od historii. to tyle.
xoxo        teraz będę pisała xoxo

wtorek, 6 listopada 2012

calmcalmcalm

nie wiem co mam napisać, trochę mi brakuje słów. ale cóż... nie będę pisać czegoś czego nawet nie umiem ubrać w słowa.



niedziela, 4 listopada 2012

Przegląd

Przegląd planowałam co prawda nieco wcześniej, ale mam nadzieję, że nikt się nie obrazi; ktoś to czyta, prawda? ;)
Nie wiem, ale przegląd będzie i tak :P

Na początek, wiem, że już po fakcie, ale Halloween czy nie Halloween?




Wiem, że może nikt oprócz fanów się specjalnie nie przejął, tak samo zresztą jak ja, bo nie oglądam Gwiezdnych Wojen, ale Disney przejął Lucasfilm, czyli studio filmowe twórcy wyżej wspomnianej sagi. Mnie to średnio obchodzi, naprawdę, ale chyba to jest lekka przesada, żeby Disney, tak, ten Disney od Króla Lwa i Królewny Śnieżki nagrywał kolejne Gwiezdne Wojny. Jakoś sobie tego nie wyobrażam, jak to w ogóle wyjdzie...?

Sytuację dobrze przedstawiają zdjęcia internautów:






także no, ten tego...


I na koniec o filmie, który chciałabym obejrzeć:


teraz będzie piękna kopia opisu filmu z filmweba:

Dziadek, ojciec i syn, mieszkający w innych częściach Europy, spotykają się po latach, by odnaleźć zaginioną babcię. Zadanie będzie okazją do pokoleniowego pojednania. 


okej, teraz zwiastun:








Piosenka tygodnia:








To by było na tyle, pozdrawiam :)






Listopad

Olka, nie denerwuj się, nie musimy pisać postów codziennie. Wiem, że dawno nie pisałyśmy, ale nie mam zamiaru pisać, skoro i tak nie mam o czym.

Słucham sobie All I want for Christmas is You, wiem trochę przy wcześnie, ale którychś wakacji też tego słuchałam, więc i tak nie przebiłam samej siebie :D
Oglądałam Słodki listopad na tvn7, bardzo fajny, tylko smutny trochę, ale przynajmniej nie przedstawiono ludziom kolejnej sielskiej historii o idealnej nigdy niekończącej się miłości, w której jedyną przeszkodą jest to, że ona zobaczyła go z inną jak się do siebie uśmiechali.

Jutro wrzucę Przegląd, taki jak tydzień temu.
Jak zwykle jest tak, że mamy wolne, ale i tak nic się nie zrobi z tym czasem pożytecznego (tzn dla jasności - mówię za siebie).

Tak więc została jeszcze niedziela, chyba nawet już się zaczęła. Tak, zaczęła się.

A, zapomniałabym. Ponieważ tak bardzo czekałam na listopad, bo październik był do dupy, to dodam trochę tamblerowych zdjęć.






a tak będzie wyglądał mój listopad :)









yeahdziemy!
tak, potrzebuję motywacji.:)