piątek, 28 września 2012

there's nothing funny so we laugh at n-n-nothing

wiecie, że tytuł posta jest z piosenki one direction? ja też nie.

i nienawidzę tej piosenki, ale ten fragment idealny.



dziękuję pani od hiszpańskiego, która nie lubię przeklinać, ale zjebała mi dzień i weekend.
gdyby od razu było wiadomo, że hiszpańskiego nie będzie to byśmy sobie dzisiaj pojechały do Wawy, a tak to będę jutro poświęcała swój cenny czas, a nauki jest tyle, że jakby była ona wodą to mimo tego że umiem pływać to bym utonęła.
boniu, jakimi metaforami walę, nie wierzę.

ale nie zrozumcie mnie źle, ja chcę jechać, tylko po prostu przydałby się jeszcze jeden dzień wolny i byłoby idealnie.


pozdrawiam Skowrona, który ma śliczne oczy i nie wie, że istnieję.