środa, 5 grudnia 2012

Dzień 5.

Dzień dobry. Tak, dobry. Dialog na niemieckim mam przesunięty na za tydzień, Olki nie było. Mam nadzieje, że już cię ząb nie będzie bolał za tydzień :) w ogóle to mam nadzieje, że już nie boli. Jutro na lodo, chyba wypali. Dzisiaj odhaczone pierwsze roraty, jutro kolejne. I zaraz zaliczymy wszystkie pięć. Ale to wstawanie o 5.40 jest do kitu.

Napiszę o Zuzi, bo o niej jeszcze nie było, a się domaga od jakichś dwóch miesięcy. A więc nasza Zuzannanna jest bardzo wesoła, ciągle się śmieje, ma odpały <ale to chyba jak każda z nas> i ma czerwone lica :D wybacz, ale musiałam to napisać, to takie charakterystyczne, że w sumie już nawet nie zwracam uwagi. Zuza nawracam cię na kosmetyki dla cery naczynkowej, a jeśli coś to wizyta u dermatologa też nie zaszkodzi, jeśli aż tak ci to przeszkadza. Ale i tak jesteś piękna. 
Trzeba podkreślić, że Zuza biega od chyba 3 lat tak bardziej na serio i jest w tym najlepsza, także jak idzie na jakieś zawody i ja się pytam jak jej poszło, to niepotrzebnie pytam, bo można z góry przewidzieć, że jest pierwsza. W skrajnych przypadkach druga, o trzecim miejscu nie pamiętam, ale jeśli się trafiło, to w baaardzo skrajnych wypadkach. Jak miałaś jakieś gorsze miejsce to już nie masz
Jest zdolna, ale nie lubi się uczyć, no chyba, że biologia z przymusu no i fizyka w sumie też. Ale i tak ma niezłe stopnie, a ma dużo obowiązków, także zawsze ją podziwiam, no i lubi udawać blondynkę. I narzeka, że nie ma wcięcia w talii, ale mimo tego mój brzuch przy jej brzuchu to jeden ogromny flak. I nie lubi swoich włosów, ale są ładne. I lubi jeść słodycze, ale i tak po niej nie widać. Nie lubi się przemęczać, ale wie co ma robić i to wykonuje. 
i to chyba wszystko, to znaczy nie wszystko, ale tusz mi się wyczerpuje. tak to miał być taki suchar.


Jutro mikołajki, jea, chociaż chyba i tak nic nie dostanę, za sprawą paktu z moją mamą. W piętek natomiast klasowe, miło. Lecę.