poniedziałek, 29 października 2012

(:

Wytrzymałam dziś całkowicie: zero słodyczy,  odzywcza smakowita sałateczka i nawet wodę iłam o o o i biagałam. tylko jeszcze kilka ćwiczeń z książeczki i git.


Ale jestem rzeziębiona i nie odoba mi się to...
Śnieg też jest beznadziejny...

dzień dobry wieczór

dzisiaj nie będzie posta na konkretny temat. zostawiam Was natomiast w towarzystwie The Kooks i ich genialnej płyty Konk, która wczoraj (ach, dlaczego dopiero wczoraj!) podbiła moje serce.
słyszałam o zespole wcześniej, ale oprócz pojedynczych piosenek jakoś się nie zainteresowałam. na całe szczęście wczoraj podczas przeglądania YT trafiłam na ten album, potrzebowałam czegoś innego niż dotychczas i proszę - idealnie trafiłam, właśnie to lubię.


dziewczyny, to już wiecie jaki chcę prezent na urodziny... o ile sobie jej wcześniej nie sprawię. :)





niedziela, 28 października 2012

let's start a new life

Od dzisiaj nie od jutra nie od wtorku, dzisiaj. 21 dni to nie dużo, a może wiele. jest wiele owodów żeby zacząć. a co mi zależy, uda się albo nie, jak zwykle z tym, że tym razem jest wsarcie i trochę zrozumienia i w końcu jakieś konkretne zobowiązanie. Intensywnie albo nie ale zmieniamy. Dziś już było całkiem całkiem jak na mnie. Zobaczymy jak jutro, mam już lan zobaczymy czy go zrealizuję.  

inne lany szlag trafił ale jako, że nie z woli żadnej z nas dlatego zaominamy o sytuacji czekamy na nastęną okazję.

sobota, 27 października 2012

Przegląd

dzisiaj mój pierwszy przegląd, tak jak obiecałam. jest sobota, 27 października, pierwszy śnieg <przynajmniej u mnie>

na pierwszy ogień pójdzie chyba dość nowa sprawa, a mianowicie firma LG i jej bardzo ciekawy pomysł na pokazanie i przekonanie ludzi, jak dobrze ich telewizory oddają rzeczywiste kolory i obraz.


nie mam pojęcia jak bym zareagowała, ale raczej zaczęłabym się drzeć, bo jakoś sobie nie wyobrażam, że w windzie załamuje się pode mną podłoga o.O


następnie...

chyba każdy zna panią Małgorzatę Rozenek, czyli Perfekcyjną Panią Domu. i chyba każdy ma jej dość, co więcej, nie wiem czy już wiecie, ale ona też ma tego całego szumu wokół siebie dość, podobno. ale w takiej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć, że dobrze jej tak, bo sorry bardzo ale jak w mediach regularnie pojawia się pani, która stale pieprzy o tym jak to ona uwielbia sprzątać o 2 w nocy w szpilkach i wieczorowej sukience łazienkę, a w szczególności szorować wannę, to chyba jest z nią coś nie tak. może i "ma" dobre, przydatne rady, ale litości. to mnie irytuje bardziej niż pewna reklama, do której zaraz zresztą przejdę. wszystko, sposób w jaki ona się promuje, w jaki sposób opowiada o tym, że sprzątanie jest super, że jest w każdym calu perfekcyjna, nawet garderobę ma perfekcyjną i wszystko ma z góry poukładane w zestawy to wszystko ściema. jej wiek też. kto czyta pudelka < tak, czytam i tak, większość plotek o których będę pisała tutaj jest z tejże właśnie strony> wie już że ona ma nie 34 lata, lecz 43. takie tam - pewnie się literki poprzestawiały, ojtam. nie ma to jak się odmłodzić o 10 lat. jest taki program 10 lat mniej czy coś.


to rośnie jak pan płaci!



no tak, oczywiście, że nie ma na yt filmiku z tą reklamą.

kompletna porażka, nie wiem jak to inaczej określić. ale pewnie w większości ja znacie, a jak nie to szybko do telewizora, brać popcorn i koczować na reklamy powinna się pojawić jako jedna z pierwszych. polecam tvn jeśli chodzi o reklamy, w sumie polsat też zaczyna pobijać rekordy, jest nawet lepszy w długości trwania reklam niż tvn. także wybór zależy od Was.


to chyba wszystko, dopiero się, że tak powiem, rozgrzewam, więc jeśli kogoś rozczarowałam, to przepraszam. robiłam to dość spontanicznie bez jakiegoś wcześniejszego przygotowania tych wszystkich plotek itd. 


dodam także piosenkę tygodnia:






pozdrawiam ciepło i życzę miłego weekendu :)





czwartek, 25 października 2012

run, baby, run!

Dzisiejszy post poświęcę w niewielkiej co prawda, ale zawsze, części Treningowi Mistrzów. Po pierwsze pani dyrektor jest strasznym leniem i nie spodziewałam się tego, że nawet nie będzie jej się chciało biec w grupie marszobieg. To znaczy nie umiałam sobie wyobrazić, że ona w ogóle będzie na oczach uczniów uprawiała jakiś sport, a co dopiero bieg, ale bez przesady mogła się trochę bardziej postarać, bo że tak powiem samą rozgrzewkę to sobie można w D. wsadzić.

Po drugie nie pójdę dzisiaj chyba na hiszpański. Muszę iść na różaniec, więc będę miała zbyt mało czasu na wszystko, jeszcze muszę ogarnąć obwody z fizyki (nie było mnie na ostatniej lekcji). Także lipa; mam przeczucie, że ta nowa pani nie będzie mnie lubiła.

Co więcej, nienawidzę października, mówcie co chcecie, ale ja już z niecierpliwością czekam na listopad.
Będzie szaro-buro, będę chodziła z worami pod oczami i zasypiała na lekcjach, ale oprócz tego wszystko mi odpowiada.
No i najważniejsze, wiem, że teraz zabrzmię jak lamuska, ale od listopada do świąt już bliziutko, tym bardziej, że czas leci (przynajmniej mi) jak torpeda.

Rozgrzewka pewnego chłopaka pozostanie w mojej pamięci na zawsze :D

Dziewczyny w sumie miałam o tym nie wspominać, ale wasze zgubienie się też mi się długo nie zapomni :P

+ w weekend możecie się spodziewać z mojej strony nowego hmm... rodzaju postów, które będę zamieszczała na początek powiedzmy właśnie raz na tydzień lub częściej jeśli będę miała czas, a będą one dotyczyły plotek, głupich reklam i takich ogólnie nieco lamerskich spraw. mam zamiar recenzować tego typu rzeczy. nie wiem jak mi to wyjdzie, jak się okaże, że się w tym nie będę czuła dobrze, to zrezygnujemy. ale blog się powinien rozwijać, także ja ze swojej strony proponuję coś takiego.
jeśli macie jakieś propozycje na tematy postów to piszcie, zajmiemy się tym, jeśli rzeczywiście będzie to coś ciekawego. niewiele osób pisze nam komentarze, ale jednak ktoś tu wchodzi, więc dlatego chciałybyśmy coś ulepszyć.

Wiem, że się rozpisałam, może nie będzie Wam się chciało tego czytać, ale ja też ostatnio nie pisałam postów, więc się rozpisałam w jednym.

Jeeeju, ja chyba naprawdę nie idę na ten hiszpański, przepraszam nową panią. Od listopada już będę grzeczna ;>

+ pozdrawiam wszystkich, którzy dzisiaj brali udział w biegu lub marszobiegu lub spacerze :) i Jack się fajnie wyginał próbując robić rozgrzewkę i nagrywać/robić zdjęcia naraz




wtorek, 23 października 2012

Nothing special

Sprawdzian z WOSu masakabra

jakoś mi nie idzie dziś to isanie
już trzy razy róbowałam
nie mam koncecji
do jutra

poniedziałek, 22 października 2012

Faaajnie jest

dziś mi się odobało. jakos tak wesoło, miło... jak nie u nas. soko Zuza jako taran. Wicia się tym odniecał na angielskim. wgl ozdrowienia dla niego wkurza mnie lekko nie wim co w moich rzeczech jest takiego fajnego że wszystko z Tomkiem muszą mi zabrać... debile. lekcja z Markiem ok. 

Mark- Do you have friends??
Wicia- Yes
Mark- Don't lie.
olubiłam go za to. jutro soko srawdzian z wosu... nie lubię tego. ale reszta dnia będzie raczej ok.

niedziela, 21 października 2012

Ja też Ja też

nie mam zmiaru smęcić bo to dla frajerów. ja mam fajne zycie, jak w każdym trochę bólu trochę radośći ale grunt to olewać ból i koncentrowac się na szczęściu, jak już się nieszczęść nakumuluje wybuchnąć raz a orządnie. <ta taktyka działa, żyję tak już kilka lat>.

Zmiana wyglądu... całkiem niezła. nie sodziewałam się. był lekki szok jak zobaczyłam, ale teraz jest ok.

nie chce mi się uczyć... ja zwykle...


muszę kuić buty... oby szybko...

i czekam do 3O lisoada wtedy okaże się moje być albo nie być


iii ragnę uświadomić czytelników, że mam nie do końca srawna klawiaturę... bakuje mi kilku znaków... z góry rzeraszam (:

so let's write a real post maybe?

okey dokey. ja już pauzuję, dziękuję za wsparcie, uwagę i w ogóle wszystko.
nie, nie zawieszam.


teraz już zaczynam się orientować co czuję i to naprawdę genialne uczucie. jestem taka wymięta ze starych, przygnębiających uczuć, co jest przyjemne. tylko jest taki tyci mini szczególik, który będzie zanikał nieco dłużej.
do Suchej: co do tych rybek, to róbcie jak chcecie, ale ja nie wiem czy to ma sens ;)  + spróbujmy z tym blogiem w takiej formie jak jest teraz, a jak będzie tak tragicznie to się najwyżej z powrotem wróci do starego, okej?

kończę, bo rodzice się wkurzają, że nie spędzam z nimi czasu, bo się uczę albo piszę na gg. lol
niech tak zostanie, kocham ich, a oni mnie i tak. :>>

sobota, 20 października 2012

Wali... wali na łeb

pozdrawiam wszystkich ze złym hymorem... nie ogarniam...
Gaba what's up??
Ola kolorki faaajne, nie spodziewałam się, że będe zmieniała tak późno.
ja osobiście miałam faaaajny dzień. trochę czułam się jak anwiedzony ogrodnik. treochę uświadomiłam sobie że nie umiem czytać. trochę się cieszyłam na wizycie. iiii baardzo nacieszyłam się Stanisławem.
A teraz zamierzam dokończyć film, który zaczęłam wczoraj ale byłam zbyt śpiąca żeby dokończyć.

.

no i z czego mam się cieszyć?
z całej szopki? z tym wszystkim? z lajwa? z mojej małej ilości czasu? że się wyspać nie mogę? tak, fajnie jest narzekać, chociaż to nic nie daje. wręcz przeciwnie. ja nie wiem.


kurcze, czasami tak dostaje w dupę, że nawet już nie wiem za co.
a fejsbuk mnie zdołował.

piątek, 19 października 2012

YYY Tak...

Dzień jak codzień. Szkoła... W sumie było normalnie. Domek też nic ciekawego tylko się trochę obżarłam. pozdrawiam moją babcię dzięki której nie pojechałam dziś  z resztą do warszawy. A teraz gadu i jakiś dobry film. 

czwartek, 18 października 2012

YEEAH!!!

Dzień Dobry Wieczór! Jestem! Witam wszystkich. Mój oto pierwszy wpis. Dziękuję dziewczynom poniżej za tak miłe przywitanie. Od dzisaj będę razem z nimi tworzyć ten zacny blog, który do tej pory byłam w stanie jedynie obserwować. Na dzisiaj tyle chciałam się w sumie tylko pokazać i zaprosić do dalszego odwiedzania NASZEGO bloga.


pozdrawiam wszyystkich czytelników.

pursuit of happiness

haha, dodam tą piosenkę, a co! tylko że nie remiks, oryginał, jea.


do wszystkich smutnych ludzi na tym świecie: PIEPRZYĆ WSZYSTKO, MACIE JEDNO ŻYCIE, A ŚWIAT JEST PIĘKNY.CHOCIAŻ CZASEM ŻYCIE NAPRAWDĘ SSIE. :)

hm, tak jakby wydaje mi się, że powinnam powtórzyć fizykę, historię, zrobić ludki z papieru na zajęcia artystyczne i odrobić historię.

i kurczę, nadal nie wiem o co chodzi z tym jutrzejszym czymśtam mistrzów...? w ogóle dobrze myślę? może się nie spóźnię.

Ola, dziękuję za zacną minibiografię. Wzruszyłam się. Właściwie to nie pomyliłaś się w ogóle, dobrze mnie znasz. Chyba powinnam przestać tyle narzekać, ale jeśli chodzi o to, że nie lubię się przemęczać, to chyba trochę przesadziłaś :P tzn chyba nikt nie lubi, prawda?

witamy Martę na naszej planecie wiecznego rozważania nad życiem, a właściwie nad tym czy ssie, czy też nie.




środa, 17 października 2012

Aleksandra Wojda

Kim jest Aleksandra Wojda?
Dla czytelników spoza kręgu przyjaciół szkolnych jest jedną ze współautorek tego bloga, piszącą najbardziej zawiłe i skomplikowane posty z naszej Trójcy Świętej.
Natomiast kim jest dla mnie i w ogóle dla przyjaciół? Zwariowaną Olką, która na matematyce śpiewa kolędy w październiku, na religii wygłasza swoje głębokie przemyślenia na temat życia, gospodarki, polityki, życia seksualnego ludzi i w ogóle wszystkiego co możliwe. Zdecydowaną Olką, która ma swoje zdanie i nie daje się obrażać. Smutną Olką z ss ( tu akurat muszę wspomnieć, że ostatnio wszystkie go mamy) i z problemami natury obyczajowej. Olką, która pragnie się uczyć języków i robić coś w tym kierunku. Olką słuchającą lirycznych piosenek w czasie doła, chociaż nie tylko.

Lecz przede wszystkim jest naszą Olcią, z którą można pogadać, pośmiać się i pojechać do Warszawy w celu obejrzenia filmu w kinie i zrobienia niezbędnych zakupów. :)

Tak więc właśnie Aleksandro napisałam Twoją minibiografię. Tak Ciebie odbieram i zostań proszę taka jaka jesteś, bo właśnie tak jest najfajniej.
Ogólnie mimo wzlotów i upadków myślę, że wszystkie pięć świetnie się dopełniamy w wcale nie jest nas za dużo :)






ciekawe czy ktoś napisze moją minibiografię, lol



wtorek, 16 października 2012

biiiip

oho, w wiadomościach o gangnam style, tak coś słyszę. ;)

cześć. miałam miły dzień. np z wosu dzięki czemu byłam bezpieczna, brak spr z informatyki i przełożenie go na 30.10 i wypracowanie polskiego, które mi się nawet łatwo napisało, plus z wosu i 5 z angielskiego. genialnie doprawdy. jutro też w miarę luźno, w piątek konkurs z angielskiego, w sumie nie wiem czego mam się spodziewać, ale będzie jak będzie, fizyka mnie w każdym razie ominie :P

Olka cieszy się z małych rzeczy, pozdrawiam :)

Ja w sumie też.

coś mi się tnie, nie wiem dlaczego. ale ten laptop jest do dupy to może dlatego.

ogólnie to pada deszcz, ale mi się świątecznie zrobiło, bo Olcia i Zuza śpiewały na matmie świąteczne piosenki, brawo. ; >

idę, bo nie wiem co więcej mam napisać mój laptop mnie już naprawdę dobija.
oby do piątku do 13.35 : )



niedziela, 14 października 2012

let's go back to the start

jeju, lubię te fazy na piosenki. szczególnie, że piosenki są naprawdę świetne. dobra, wiem to jest rzecz gustu, ale mi się podobają.
+ nie ma to jak tata grający "And I Love Her" na pianinie na dole : )

odhaczyłam już biologię i jestem z siebie dumna. no, to jeszcze matematyka, WOS, informatyka. chyba dam radę, zresztą nie mam wyjścia : >

pozdrowienia dla p. Agnieszki od wf, która teraz już się nazywa Bąk. swoją drogą mogła zostać przy swoim nazwisku, ale każdy ma swoje zdanie na ten temat.

Ola, muszę jakoś wysłać zdjęcia Maćkowi Majowi. ale mam zapchany komputer i nie zapisałam jego maila. : (

zostawiam Was z moją ulubioną piosenką ostatnio:




piątek, 12 października 2012

wazz up?

Marta nadal się świecisz? Daj znać.

dzisiaj znowu miałam tą przytłaczającą falę przygnębienia... nie wiem od czego to zależy. chyba tylko ode mnie. ale nie umiem sobie powiedzieć dość, nie wiem jak. ale niczego nie żałuje, niczego.

pozdrawiam proboszcza - niech mi wierzy w ostatnim tygodniu przyjdzie fala młodzieży i ciekawe czy też się będzie zastanawiał co tak późno na różaniec przychodzą. jest 12 października, litości.

jest zimniutko, aż by się chciało do kogoś przytulić. przesyłam przytulenie do każdego kto teraz tego potrzebuje.

jutro na basen, nawet mi się chce popływać, hahah, nie, Olga, może nie zamarzniemy xdd

brawa dla mnie za dzisiejszy próbny sprawdzian z Piastów! hahahah, wiedziałam, że tak będzie, ale co tam.

jutro robię ciasto obowiązkowo, już się należy od dłuższego czasu.


czil.


wtorek, 9 października 2012

happy now

- Skowron? Skowron? Jaki Skowron?! Ja jestem Skowron! - zaczepił nas pan na ulicy o.O jeju, ale jak się patrzył, przestraszył mnie :P

śmiesznie było xdd.

jaramy się zdjęciami, otaktak.

wiecie co no jakoś nie mam weny, żeby coś specjalnego pisać. ale powklejam może trochę ładnych tumblrowych zdjęć, bo tak.














niedziela, 7 października 2012

trochę ode mnie.

serce mi bije mocno. ten post to czysty impuls. naszło mnie.
na pasku konferencja z Martą i Olką, ale bez Olki. wyszła. gdzie Sucha? gdzie Zuza?
co się z nami dzieje?

dlaczego wszystko jest teraz takie trudne, dlaczego tak się pozmieniało. jesteśmy podzielone. ja - Zuza. ja - Marta. Marta - Ola. ja - Sucha. Zuza -/- Marta.


dlaczego?

nie umiemy rozmawiać? nie umiemy się dogadać?
zaczynam się zmieniać w psychologa, co mnie trochę przeraża.
i najgorsze jest to, że mam poczucie, że jest w tym dużo mojej winy. zaczęło sie od moich "problemów". to nie są problemy, wierzcie mi.
wszystko zaczyna być trochę naginane; bo mam dom, super rodzinkę, genialne przyjaciółki, które kocham i nie wyobrażam sobie żeby ich zabrakło, bo są dla mnie takim wsparciem, że nie ma lepszego.
ktoś inny na świecie cierpi, ale nie ja. nie mogę powiedzieć, że cierpię. oczywiście chciałabym, żeby niektóre rzeczy wyglądały inaczej, ale teraz nie mogą, więc należy czekać. wszystko będzie pięknie, naprawdę. cieszę się ze swojego życia. niektórych ludzi nie lubię, ale to nie może sprawić, że moje życie ma być do dupy. bo nie jest.
idę rano do szkoły, z myślą, że chce mi się jeszcze spać, że nie chce mi się uczyć, ale jednocześnie myślę sobie, że kurczę, idę naprzód. idę do przyjaciół, idę przeżyć kolejny dzień i nie wiem co się wydarzy.

po szkole wracam do domu, do babci na obiad i jestem zadowolona, że w poniedziałek są kopytka, a w czwartki pizza, naleśniki lub pierogi.


i to jest najfajniejsze. popłakałam się, ale to przez szczęście. koniec smutków.
jutro pójdę do szkoły i wszystko się zacznie od nowa. ale to moje życie i chcę, żeby było fajnie. jutro chcę żeby wszystko wróciło do normy.
nasz śmiech na przerwach, bo któraś nauczycielka się ubrała, jakby widziała na czarno-biało, bo idzie Gej, bo ktoś się przejęzyczył na chemii lub geografii.
właśnie to kocham.



Zuza i Marta jutro oficjalnie przestajecie się na siebie gniewać i nie będę słuchać kto zaczął.
Ola i Sucha, proszę Was...:) w Warszawie zawsze było tak fajnie.

wszystkie składniki wrzucamy do formy i pieczemy nowe ciasto. nie może się nie udać.


serce mi bije.






sobota, 6 października 2012

pamiętacie jeszcze?

chciałam tylko coś Wam przypomnieć.




pamiętacie? :)

please don't close your eyes

dzisiaj post specjalny z dedykacją dla Arka.


na początek muszę napisać, że zajęcia na basenie w sobotę na 8 to jednak niezły pomysł. jestem jakaś taka naładowana teraz.
jeju, uzależniłam się od I know you care . ostatnio tylko tego słucham, już normalnie znam na pamięć.
a ze mną jest coś nie tak, bo już nawet przy krojeniu cebuli nie płaczę.


~ I'll be saving myself from the ruin.

okej, przejdźmy do rzeczy.
przede mną stosik książek, a ja na razie zrobiłam tylko prasówki. ogólnie to najpierw ogarniam wszystko co do napisania. nie wiem czy będzie kartkówka z wosu <proszę nie!> ale na wszelki niewielki chyba należy zrobić notatki i się wreszcie nauczyć, czego unikam od początku traktatów. wcześniej się uczyłam, serio!

następnie przystanek historia... hmmm, notatki ok, ale fajnie byłoby się jeszcze zaopatrzyć w jakieś książki...  repetytorium? czas najwyższy. pomyślimy, zobaczymy może w pn albo wt.

jajć, ale się humanistycznie zrobiło. no tak bo jeszcze kartkówka z angielskiego... pomińmy.

no i oczywiście moja ukochana  biologia, chemia której nie można pominąć. ahhh jak ja kocham moje życie.
ale ja to wszystko ogarnę jeszcze przed dzisiejszym HP i Insygnią Śmierci cz.2
jutro zrobię ogólne powtórki i... taaa, będzie pięknie.


jeeej, chyba nie umiem tak kujonować.

posty w większości ograniczające się do tego czego mam się nauczyć okazały się motywacją dla Arka. dzięki, ale stwierdzam, że jeśli będę robić to zbyt często to chyba już nawet samej siebie nie zmotywuję.
ale ogólnie miło mi.


pozdrawiam nowych czytelników. alboco, bo jakoś tak dużo odwiedzin ostatnio mamy o.O dzięki.







:)


piątek, 5 października 2012

Hey Jude

już trzeci post będzie z piosenką beatlesów, chociaż... dam jeszcze inne, bo wczorajszy wieczór był iście muzyczny.
dzisiaj będzie post z serii "do ogarnięcia"
dostałam z historii 4+ i wszystko spoczko, podoba mi się ta ocena, gdyby nie to że Czikita mogłaby dopracowywać bardziej swoje pytania. jeśli mam polecenie blablabla odnośnie Niemiec, to po co jeszcze Prusy i Austria? ok, bo te państwa blablabla należą do Niemiec czy czegoś tam Niemiec. ok, ale w zeszycie zapisywaliśmy oddzielnie.
już nic nie napiszę o szkole, ale uwielbiam po prostu takie polecenia, konkretne i krótkie, po czym okazuje się, że jej chodziło jeszcze żeby napisać o tym i o tym i o tamtym. ble.

w związku z tym , że tak "kocham" historię, podkusiło mnie żeby iść na konkurs kuratoryjny z tegoż to przedmiotu. nie, nie upadłam na głowę.

tak więc będzie wielkie ogarnianie przez weekend.


ależ mam ochotę zmienić styl życia, przeprowadzić się, gdzieś odejść. żeby to zostawić, ale nie chodzi mi o to żeby rzucać szkołę, tylko żeby jeszcze wraz z kilkoma osobami zmienić otoczenie, chociaż na chwilę odpocząć.
to co? Szczecin? Ełk? Indonezja?

strasznie się rozmemłałam.

60 sekund, 20 pytań, 3 sekundy na każdą odpowiedź.



song 1.


song 2.


song 3.


song 4.



jeśli Olka nie opublikuje piosenki "I know you care" to ja to zrobię jutro albo kiedyś.

czwartek, 4 października 2012

michelle, my belle

głowa do góry, pierś do przodu i lecimy.
postaram się ogarnąć, bo wiem, że należy.
muszę napisać felieton, nawet mam już jakąś koncepcję. Marta, tobie też polecam.

jeszcze do końca ogarnę mapę i będzie naprawdę dobrze, serio. historia to pikuś, phi.
jeśli coś dobrego ma się zdarzyć, to czekam z niecierpliwością.
nie ma to jak pocieszenie od Babci. Babciu kocham Cię.


dlaczego ja muszę mieć takiego pecha, że akurat tego dnia, co mam najmniej lekcji i postanawiam tyrać do biblioteki miejskiej, to ona jest zamknięta. -.-
Sucha tyrałaś ze mną, dzięki.


poszłam poszukać jakichś winyli u rodziców w szafie. i znalazłam - nie spodziewałam się tylko, że będzie tego aż tyle. a najfajniejsze chyba na samym dole, bo tak mnie już ręce bolały od przeglądania, że nie dokończyłam, ale zaraz lecę znowu.




środa, 3 października 2012

dziekujemy za 2000 odwiedzin

oczywiście napisałam to w tytule tylko po to by nie zapomnieć, nawet nie wiem czy już jest 2000

a w ogóle życie jest ostatnio pogibane.
ja mam problemy
Ola ma problemy
Marta ma problemy
Sucha ma problemy
Zuza, masz problemy?

nie umiem już tak dłużej, to uczucie jest jak czkawka, męczy, co chwila zaczepia i nie wiadomo kiedy się skończy.
dobra, powinnam zaprzestać porównań.

jak mnie beatlesi nie pocieszą to nie wiem co. zawsze wpływają na mnie dobrze, więc mam nadzieję, że teraz też tak będzie.


no to jedziemy:


wtorek, 2 października 2012

fotofoto

Part 2


och Geju, jak ty umiesz rozśmieszać!

chciałabym wiedzieć o czym myślał Marcel

jednak macie razem zdjęcie

nie ma to jak zdjęcie z Jezusem. ave!

Marta zasłania się przed Kubą

Kuba zasłania się przed Martą


bo my się na chemię śpieszymy

daj bułki...

szłit

nie wiem o czym rozmawialiście, ale fajne macie miny ;d

daj mi zjeść!

ja nic nie wiem

alfonsio part 2

technika itd


to tylko ze względu na słońce dodaję :>


to już koniec zdjęć, bo raczej już nie ma więcej interesujących zdjęć. 
kurczę, nie mam nigdzie Maćka Maja, przepraszam Cię Macieju, tak wyszło.
obiecuję, że na następnych będziesz na pewno!

Pozdrawiam wszystkich :>

let the beat control your body

taka tam pioseneczka na początek zanim wstawię zdjęcia. już się czuje jak w latach 90'
czyli nasz dzisiejszy wf.




poniedziałek, 1 października 2012

gdybym miała vloga...

... to pierwszymi słowami byłyby: czekajcie, czekajcie dokończę lazanię.
ale być może będzie ku temu okazja, jeśli będziemy tak szalone, żeby vloga naszego stworzyć.
czyli tak, będziemy tak szalone.
słuchajcie więc. właśnie wróciłam z basenu, skończyłam jeść <lazanię> i teraz będę dodawać te sławetne zdjęcia, o które tak jęczą miliony naszych czytelników. a tak naprawdę to kilka osób
trochę się na kimś zawiodłam, chociaż w sumie nie mówiłam, żeby ten ktoś nie mówił, więc skoro mówił, to nie będę mówiła, że jestem zła.
tego dnia nic nie popsuje.

a moje ulubione ptaki to skowronki.

wracając do tematu, będę wstawiać zdjęcia partami, albowiem muszę oczyścić komputer, bo mi niedługo wybuchnie.
tak więc dzisiaj

Part 1

jest super, wyglądamy jak debilki! czyli nasz wf

mrrr, co za ciacho :P

rodzina Adamsów.

męski tort

nasze mężczyzny, no ok, część

akuku!

uooaaa!

mmm, omnomnomnom

nasz gej

mmm, alfonsio

ja chcę z Martą zdjęcie!
troszkie mnie ucięło

dalej chcę!

Zuza wyrywa

jak Zuza umie do siebie przekonywać naszego Geja
PART 1

jak Zuza umie przekonywać do siebie naszego Geja
PART 2

jak Zuza umie do siebie przekonywać naszego Geja 
PART 3

The End 

zapraszam jutro jeżeli chcecie więcej! a wiem, że chcecie. o tak, chcecie tego, wierzcie mi. :)


pozdrawiam wszystkich i przepraszam Marcela, że nie ma go na dzisiejszych zdjęciach, ale nie wszystkie mi się załadowały a takie lepsze masz na tych nie załadowanych, także jutro zostaniesz nagrodzony, wierz mi. ;>