dziś mi się odobało. jakos tak wesoło, miło... jak nie u nas. soko Zuza jako taran. Wicia się tym odniecał na angielskim. wgl ozdrowienia dla niego wkurza mnie lekko nie wim co w moich rzeczech jest takiego fajnego że wszystko z Tomkiem muszą mi zabrać... debile. lekcja z Markiem ok.
Mark- Do you have friends??
Wicia- Yes
Mark- Don't lie.
olubiłam go za to. jutro soko srawdzian z wosu... nie lubię tego. ale reszta dnia będzie raczej ok.