No przecież nie ominę tych dni w które nie napisałam posta. W domu wymiotowałam, a mama mówi, że nawet majaczyłam. Mmm. Nic nie jadłam. Przynajmniej nie miałam problemu przejedzenia.
Dlatego nic nie pisałam, teraz sama się sobie dziwię, że w Wigilię jakoś dałam radę, bo jak szłam spać to miałam krzyżówkę majaczenia, omdlewania i rzygania.
Ktoś mi zagląda do postów przed publikowaniem.
Już nie mam siły, dobija mnie widok zza okna i wszystko inne też. Idę stąd.