niedziela, 9 grudnia 2012

Dzień 9.

O tak, na to czekałam - zbliża się dziesiąty dzień mojego pisania codziennie. Chodzi mi o to, że 10 to już coś. Ale to jest naprawdę przyjemne pisać codziennie. Chociaż nie zawsze się wydaje, że znajdę wolną chwilę to zawsze znajdę.

Dzisiaj oczywiście była leniwa niedziela. I robienie lasagne i robienie zdjęć na dworze. Dodam kilka jutro, z niektórych jestem strasznie dumna, ale palce i rąk strasznie zmarzły także nie siedziałam nie wiadomo jak długo. Dodam Wam jakieś zdjęcie dzisiaj na szybko i lecę, bo jutro muszę wstać na roraty już przedostatni raz na szczęście. Roraty są fajne, ale ja nie dam rady tak wcześnie wstawać, więc odhaczam te co muszę i I'm done!
+ mam czytanko we wtorek (komentarz liturgiczny czy coś takiego, ale krótkie :))

Teraz zdjęcie i adios. :)