serce mi bije mocno. ten post to czysty impuls. naszło mnie.
na pasku konferencja z Martą i Olką, ale bez Olki. wyszła. gdzie Sucha? gdzie Zuza?
co się z nami dzieje?
dlaczego wszystko jest teraz takie trudne, dlaczego tak się pozmieniało. jesteśmy podzielone. ja - Zuza. ja - Marta. Marta - Ola. ja - Sucha. Zuza -/- Marta.
dlaczego?
nie umiemy rozmawiać? nie umiemy się dogadać?
zaczynam się zmieniać w psychologa, co mnie trochę przeraża.
i najgorsze jest to, że mam poczucie, że jest w tym dużo mojej winy. zaczęło sie od moich "problemów". to nie są problemy, wierzcie mi.
wszystko zaczyna być trochę naginane; bo mam dom, super rodzinkę, genialne przyjaciółki, które kocham i nie wyobrażam sobie żeby ich zabrakło, bo są dla mnie takim wsparciem, że nie ma lepszego.
ktoś inny na świecie cierpi, ale nie ja. nie mogę powiedzieć, że cierpię. oczywiście chciałabym, żeby niektóre rzeczy wyglądały inaczej, ale teraz nie mogą, więc należy czekać. wszystko będzie pięknie, naprawdę. cieszę się ze swojego życia. niektórych ludzi nie lubię, ale to nie może sprawić, że moje życie ma być do dupy. bo nie jest.
idę rano do szkoły, z myślą, że chce mi się jeszcze spać, że nie chce mi się uczyć, ale jednocześnie myślę sobie, że kurczę, idę naprzód. idę do przyjaciół, idę przeżyć kolejny dzień i nie wiem co się wydarzy.
po szkole wracam do domu, do babci na obiad i jestem zadowolona, że w poniedziałek są kopytka, a w czwartki pizza, naleśniki lub pierogi.
i to jest najfajniejsze. popłakałam się, ale to przez szczęście. koniec smutków.
jutro pójdę do szkoły i wszystko się zacznie od nowa. ale to moje życie i chcę, żeby było fajnie. jutro chcę żeby wszystko wróciło do normy.
nasz śmiech na przerwach, bo któraś nauczycielka się ubrała, jakby widziała na czarno-biało, bo idzie Gej, bo ktoś się przejęzyczył na chemii lub geografii.
właśnie to kocham.
Zuza i Marta jutro oficjalnie przestajecie się na siebie gniewać i nie będę słuchać kto zaczął.
Ola i Sucha, proszę Was...:) w Warszawie zawsze było tak fajnie.
wszystkie składniki wrzucamy do formy i pieczemy nowe ciasto. nie może się nie udać.
serce mi bije.