wtorek, 4 grudnia 2012

Dzień 4.

4 grudnia, rok 2012, za 17 dni koniec świata <podobno, pff>
Ale za to zdążę już obejrzeć Kevina, pierwsza część odhaczona, teraz tylko 2 i mogę umierać xdd

Potem zapomnę, więc: Arek życzę powrotu do zdrowia i będzie dobrze.

A tak u mnie to wszystko dobrze, kolejny dzień minął. Nie odrobiłam jeszcze hiszpańskiego, nie nauczyłam się jeszcze dialogu na niemiecki, ale zaraz to zrobię. Tak to jest jak się marnuje wolny czas na karaokeparty, ale to w końcu wolny czas, czyż nie? Moje oceny z matematyki mnie zadziwiają, zaprawdę same czwóreczki :D Och nie, jaki ze mnie LUZER!

Ej nie wiem o czym jeszcze pisać, ale przyjemnie jest w sumie każdego dnia pisać posta, bo to takie odprężające. Z tym mi się nie udaje, ale kiepsko mi idzie z czytaniem książek <oj xdd> i z ograniczeniem internetu <ojj2>