wtorek, 1 stycznia 2013

nowy początek.

stwierdzam, że będę się starała pisać tytuły postów po polsku. lepiej się z tym czuję. oczywiście nie oznacza to, że nie będzie żadnego po angielsku czy w innym języku, ale większość po polsku, stawiam na polski.
a więc, co? mamy Nowy Rok. 1 stycznia 2013 roku naprawdę skłania do podjęcia jakiegoś wyzwania, jakiegoś postanowienia. ale nie widzę w tym sensu. tzn widzę, ale zawsze jak sobie coś postanawiam, to kończy się tym, że jestem tak niewytrwała, że się strasznie szybko zniechęcam, jest jeszcze gorzej, do tego dochodzi niezadowolenie z samej siebie i ogólnie lipa.
także, nie. nie będę przynajmniej na razie nic postanawiać. 
nawet tego, że się będę więcej uczyć i regularnie. nienawidzę tego postanowienia, ale niestety jest często stawiane przez osoby w naszym wieku. to takie idiotyczne, bo zawsze jak sobie coś związanego z nauką i ocenami postanowię, to za chwilę zaczynam się z siebie śmiać i mam maksymalną polewkę, że jestem taka głupia, że myślę że wytrzymam. dlatego nie postanawiam.

hmm. co by tu jeszcze... a. chciałam napisać i podkreślić, że się świetnie czułam na tym naszym sylwestrze i najlepiej było jak sobie śpiewałyśmy. szczególnie zapamiętam highway to hell. coś genialnego. gardło bolało, ale czego się nie robi dla przyjaciółek. "ja tego nie znam, nie śpiewam!" no dobra, dobra, to ja śpiewam" a potem to już poleciałam. nie wiem nadal, czy się wtedy dobrze czułam. chyba za dobrze :D:D

i w ogóle myślałam, że będę miała taką po noworoczną depresję, jakkolwiek głupio by to nie brzmiało. a tu proszę, jestem bardzo zadowolona i nastawiona całkiem  pozytywnie, trzeba tylko przeżyć ten półtydzień potem następne trzy i ferie. potem naprawdę szybko zleci. jakoś tak nawet nie martwię się egzaminem. ale wyleciałam w przyszłość. ale taka jest prawda. wczoraj świętowaliśmy sylwestra, o tej porze robiłam te całe cynamonki. i był 2012. a teraz siedzę przy lapku i piszę posta. już w 2013. mam na myśli że czas leci mega szybko i zanim się obejrzę to już będę świętować sylwestra 2013. także naprawdę, takie nastawienie jest dobre i wprowadza w dobry humor. z jednej strony nie wiem czy to fajnie że tak szybko zlatuje nasze życie, ale z drugiej strony... jest go wystarczająco dużo, aby móc przeżyć go najlepiej i najpiękniej jak możemy. i najlepsze jest to, że każdy ma wyrównane szanse :)