niedziela, 3 marca 2013

500 Days of Summer.

Dzisiaj moja "recenzja". 500 dni miłości. Mój ulubiony film z "tej" półki. W piątek sobie go ładnie przypomniałam, oglądając go z Arkiem. Czuję, że się wzbogacę w doświadczeniach filmowych dzięki piątkom. I innym dniom. Ale, wracając do filmu. 
Wyprodukowany w roku 2009, czyli już cztery lata temu, zajebista muzyka (zwracam uwagę na She&Him), świetne ciuchy, klimat filmu, retrospekcje, skakanie z dnia 1 do dnia 500 i w każdą możliwą stronę. Kocham ten film.



A teraz trochę fabuły.
Jest sobie chłopak imieniem Tom (Joseph Gordon-Levitt) i Summer (Zooey Deschanel). Spotykają się w windzie. Wjeżdzając na któreś tam piętro, Summer odkrywa, że Tom słucha The Smiths :) urocze, czyż nie? i zaczyna śpiewać, bo ona kocha Smithsów



no i się chłopak zakochał.


Film to ogólne wspominanie przez Toma całej tej historii ich miłości. Jest to przedstawione w genialny sposób przez takie ruchy wahadłowe od jednego do drugiego dnia, ale zupełnie nie po kolei. I tym sposobem otrzymujemy po sobie np takie sceny:

Tom zakochany szczęśliwie


znowu zakochany szczęśliwie


i...


zakochany nieszczęśliwie, po usłyszeniu piosenki She's like the wind


I tak oto z tego co zawsze kochał (kocha nadal) zrobiło się to, czego nie cierpi (bo nie może mieć):



Historia nieszczęśliwej miłości?

Raczej niespełnionych marzeń, które miały swój początek w chwili, gdy ją spotkał. A ona od początku mówiła że to tylko przyjaźń, związek bez zobowiązań.


ale przecież wiadomo, że...





"Chłopak i dziewczyna mogą być tylko przyjaciółmi, ale prędzej czy później, zakochają się w sobie. Może tymczasowo, może w niewłaściwym czasie, może za późno, a może na zawsze." 

I tak, to jest prawda. 
Jedna z większych prawd świata.

Bo nasze oczekiwania często mijają się z rzeczywistością.



To chyba wszystko. Film jest genialny. Obsada genialna. Obejrzyjcie sami, z chłopakiem, z dziewczyną, z przyjacielem, przyjaciółką, z psem, kotem, z popcornem lub z chipsami, ale obejrzyjcie. Jest tego warty.

+ fajna scena w Ikei


...i fajna scena w parku




w sumie mogłabym napisać więcej, ale to moja pierwsza recenzja  mój pierwszy post o filmie, dlatego tak na razie na spokojnie. obejrzyjcie. warto. nie napisałam o zakończeniu, zostawiam je Wam :) zaskoczy Was.


Jeszcze tylko trochę muzyki:

















i bez wymówek proszę:
http://www.seans-online.pl/filmy_online/500-dni-milosci--500-days-of-summer-2009-lektor-pl-5879.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz