Boże Drogi, daruj mi ten tytuł.
Czyli już się urodziłam, o 18.25 bodajże. Mam dopiero aż szesnaście lat. Wiecie, nie pisałabym może tego posta, gdyby nie ciągłe uświadamianie nam, że zbliża się dorosłość, a profil jaki wybierzemy w liceum będzie w znacznej mierze rzutował na to co będziemy robili w przyszłości. Będzie decydował, wg szanownej, znienawidzonej niemalże przeze mnie pani pedagog. "Te ankiety pomogą wam w określeniu tego w czym jesteście mocni, w wyborze profilu. Bo przecież od tego zależy wasz zawód. Nie będzie cofania czasu." Nie. Oczywiście, że nie pamiętam dokładnie słowo w słowo tego co powiedziała, ale pamiętam samo przesłanie. Dzisiaj czułam się jakbym jutro miała już iść z tymi wszystkimi papierami, wynikami z matury (do której mam jeszcze aż tylko dwa lata, no, trzy) na uczelnię. Z tymi trzęsącymi się nóżkami.
Bez przesady. I tak wiadomo, że wszystko się potoczy inaczej, w sensie, że nie w zgodzie z profilem w przypadku 90 % z nas, ale o tym nie muszę mówić.
Zabiłabym wszystkich, którzy doprowadzili do tego, jak teraz wygląda "edukacja" w Polsce. Serio, nie mam zamiaru się teraz rozpisywać, tutaj rozpisywać, na tematy czysto polityczne, bo mi to nie wyjdzie, ale litości, jak można tak wyniszczać społeczeństwo? Już nie ma liceów ogólnokształcących, będziemy wyrastać na pół-ludzi. Więcej nie będę pisać na ten temat. I to że mi się nie chce z reguły uczyć nie ma tu nic do rzeczy.
Na co idzie większość? Na biol-chem. Mat-fiz. Mat-geo. To całe dorastanie jest straszne. W trzeciej klasie (tak, trochę późno) dokładnie sobie uświadomiłam, jak bardzo jestem niezależna. Idę na biol-chem, matura, potem chciałabym się dostać najlepiej na medycynę (big dżrim) lub farmację. Ale nie wiem czy jakbym mogła się rozwijać czysto w kierunku pasji i tego co lubię (lubię przedmioty przyrodnicze, no z wyjątkiem fizyki i większości matematycznych działów, ale daję radę, lecz są też inne rzeczy które wielbię, np języki) to czy wybrałabym te klimaty. Nie wiem. I w tym sęk. Mamy szesnaście lat. Nie wiemy. Nie przejmuję się na razie, bo może wcale nie ma sensu, będzie co będzie. Ale po prostu niektórych rzeczy po prostu nie zrozumiem.
~
Takie postanowienie z okazji urodzin: skupić się na sobie i nie zwariować.
Dzięki za przeczytanie, jeśli się Wam chciało. Do napisania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz