poniedziałek, 3 grudnia 2012

Dzień 3.

Tępe dzidy.







Taki piękny wstęp, ale po prostu nie mogłam się powstrzymać. Brawa. Trzeba mieć umysł  na poziomie... gimbusa, serio. Nie będę tracić posta na takie osoby, także tylko krótka wzmianka.

Dziękuję za uwagę.

Przejdźmy teraz do mojego życia, które, niestety, nie obfituje w rozmaite przygody.
7.00 - wstałam
7.30 - wyjechałam
8.00 - 12.40 - lekcje (bo skrócone + brak zaj. tech.)
16.00 - 17.30 - hiszpański

potem to już tylko duperele. I dzisiejszy post. Miałam takie wrażenie w szkole, że jest straszne zamieszanie. Nie wiem właściwie dlaczego lekcje były skrócone.

Nie wiem, niby miałam spoko dzień, ale jakiś taki nijaki. Jak ja. Nie dołujmy się jednakowoż. Nie jest tak źle, nie urodziłam się u Rumunów, także jest nieźle.

Anoi jeszcze muszę dodać, że jestem z siebie dumna bardzo, bo biolożi poprawiłam na 4+, a nie na 3 jak przewidywałam. Może nie będzie tak tragicznie.

Pozdr.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz